10 000 kroków to minimum
Dobowy limit krokomierza to cel, nie sufit. Jeśli wieczór zastaje wynik na 9 800 — ktoś idzie na spacer. Nieważne, że jest 22:00 i właśnie skończyła się kolacja.
Jedno wspomnienie na raz — góry, szlaki, widoki i smaki, które zostają z nami na zawsze.
Poznaj nasFoto: Wolfgang Moroder, CC BY-SA 3.0
Ona i On. Para świeżo upieczonych pięćdziesięciolatków, którzy od lat patrzyli na zdjęcia Dolomitów z wyrazem twarzy „kiedyś tam pojedziemy". Kiedyś właśnie nadeszło.
Dobowy limit krokomierza to cel, nie sufit. Jeśli wieczór zastaje wynik na 9 800 — ktoś idzie na spacer. Nieważne, że jest 22:00 i właśnie skończyła się kolacja.
Morze? Spoko. Można pojechać, można nie jechać. Ale gdy przed tobą staje ściana dolomitu w promieniach zachodzącego słońca — rozumiesz, że szczęście ma jednak adres i jest nim wysokość n.p.m.
Są ludzie, którzy odpoczywają przy serialu. My odpoczywamy przy podejściu. Ten moment, gdy na horyzoncie pojawia się ośnieżony szczyt — to nasz sygnał: urlop się właśnie zaczął.
14 dni, 15 atrakcji, 3 bazy noclegowe. Plan A, plan B i plan C na wypadek deszczu. Spontaniczność jak najbardziej — mamy ją zaplanowaną na środę, po lunchu.